Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 926 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Klasy IV, V i VI witają wiosnę

sobota, 28 marca 2009 18:36

   
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Uczta bogów na Olimpie

sobota, 21 marca 2009 15:56


Uczniowie V a podsumowując spotkania z mitologią zebrali się u Zeusa na Olimpie na intelektualnej uczcie. Przywitali się, opowiedzieli jaką rolę pełnią w krainie greckich bogów i bohaterów. Uczta była też okazją, by zadać niejedno pytanie swoim krewnym i znajomym. Nie zabrakło, jak to na ucztach bywa, poczęstunku – delektowaliśmy się oczywiście nektarem i ambrozją. Najciekawsze przepisy kulinarne, najpiękniejsze zaproszenia i najoryginalniejsze listy, wszystko w mitologicznym stylu, pojawi się wkrótce na blogu.






Więcej zdjęć w galerii Mity greckie w V a'2009.
Podziel się
oceń
1
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Science-fiction w klasie VI

niedziela, 01 marca 2009 12:28

 

Opowiadaniem o robotach przyszłości „Wielkie lanie" Stanisława Lema rozpoczęliśmy cykl lekcji poświęconych literaturze fantastyczno-naukowej. Próbowaliśmy odróżnić fakty od hipotez w sprawie UFO - ufff dla mnie to MATRIX. Konrad Fiałkowski odsłonił nam smutną prawdę o mieszkańcach Ziemi, pokazał, że ludziom tylko pozornie zależy na nawiązaniu kontaktu z obcymi cywilizacjami z Kosmosu.

Potrafiliście świetnie zareklamować naszą planetę, przekonując gości z Kosmosu, o jej zaletach.

------------------

 

Tu warto mieszkać

Ziemia powszechnie zwana Błękitną Planetą ma wiele zalet. Bóg stworzył wspaniałą florę i faunę.

W rzekach, morzach i oceanach żyje wiele ryb, które można łowić. Blisko mórz rozciągają sie wspaniałe plaże. Można się na nich opalać, fale przyjemnie uderzają o brzeg. Na ziemi jest też wiele lasów, w których żyją ptaki i różne zwierzęta. Przyjemny śpiew ptaków i kojący szum drzew działa uspokajająco nawet na największego nerwusa. Na Błękitnej Planecie rozciągają się pasma gór. Wspinaczka po skałach jest cudownym przeżyciem. Zimne i rześkie powietrze działa pobudzająco.

Niestety nie zdążę wymienić wszystkich wspaniałych miejsc tej planety, ale mam nadzieję, że przekonałam was, iż warto tu mieszkać.

 

[Karolina Smolarczyk i Ola Wolniewicz, VI b]


 

W liście wysłanym w Kosmos daliśmy szansę obcym cywilizacjom zaczerpnąć wiedzy o mieszkańcach Ziemi. Ach ta fantazja...

------------------

 

Warszawa, 18.02.09

Drodzy Kosmici!

Zapraszamy Was na planetę Ziemię, na której możecie odpocząć od codziennych spraw.

Są tu piękne krajobrazy, wodospady, lasy, dżungle, plaże. Mamy też hotele z pięknymi pokojami i doskonałymi widokami. Możecie podziwiać zabytki np.: Wieżę Eiffla w Paryżu, Krzywą Wieżę w Pizie, Pałac Kultury i Nauki w Warszawie i Piramidę w Gizie.

Mamy nadzieję, że nasza planeta Wam się spodoba i spędzicie tu miłe chwile.

 

Pozdrawiam

Minister Spraw Kosmicznych

 

 

[Karol Kraśniewski, VI a]


 

Warszawa, 19.02.09r.

 

Drodzy Kosmici!

Chciałbym Wam opowiedzieć o ludziach mieszkających na planecie Ziemia. My Ziemianie jesteśmy bardzo kreatywni i ciągle staramy się udoskonalać swoje życie. Ciągle próbujemy odkryć rzeczy jeszcze nieznane. Czasami jesteśmy bezmyślni, ale tak naprawdę mamy dobre intencje. Większość ludzi lubi zwierzęta i rośliny, lecz przez głupotę robi im krzywdę. Wbrew pozorom jesteśmy dobrzy. Serdecznie zapraszamy Was na naszą planetę.

 

Pozdrowienia

Antek Kryński

 

[Antek Kryński, VI a]


 

Warszawa, 17.02.2009r.
Drodzy Kosmici!

Wiemy, że od pewnego czasu macie zamiar osiedlić się na naszej planecie. To dobry wybór.
Ziemia jest bardzo różnorodna, od gorących pustyń po zamarznięte lodowce. Można wybrać, co się lubi. Są miejsca pozbawione jakiejkolwiek cywilizacji oraz betonowe dżungle. Teren może być górzysty lub równinny. Na naszej planecie występuje wiele przedstawicieli fauny i flory oraz my-ludzie. Jeżeli będziecie nastawieni pokojowo, to zapewnimy Wam świetne warunki.
Mamy nadzieję, że zachęciliśmy Was do osiedlenia się tutaj. 


Ziemianie

 

[Kasia Niemas, VI a]

 

Tworzyć powitalne przemówienia też potraficie...

------------------

 

Witamy na Ziemi

Witamy Was, drodzy przybysze z Kosmosu, na naszej skromnej planecie - Ziemi. Bardzo miło Was poznać, mamy nadzieję, że nasze cywilizacje zostaną w przyjaznym nastawieniu! Wierzymy, że pomimo naszych filmów o groźnych Kosmitach, nie zniechęcicie się do nas! Jesteśmy rasą, która raczej boi się kontaktów z obcymi cywilizacjami! Serdecznie witamy - czujcie się u nas jak w domu.

 

[Kamila Ziółkowska i Ania Kopik, VI a]

 

 

Szczególne uznanie należy się przyszłym naukowcom, bo Ci mają pomysły jak stworzyć maszyny potrzebne ludzkości.

------------------

 

W świecie robotów

Jestem robotem nr C3PO. Pewnego letniego popołudnia podczas oliwienia moich nóg, usłyszałem w radiu o globalnym zanieczyszczeniu ziemi. Tak to mną wstrząsnęło, że postanowiłem stworzyć maszynę, która będzie sprzątać po ludziach, a to co zbierze przerobi na części zamienne do robotów. Przez kilka kolejnych dni robiłem szkice i prototypy.

Potrzebne mi były narzędzia więc poszedłem do mojego kolegi R2D2, który miał sklep z narzędziami. Gdy zebrałem odpowiednie części i narzędzia zacząłem robić maszynę. Niestety mój kolega R2D2, któremu opowiedziałem o maszynie zawiadomił media i dziennikarze dobijali się do drzwi, co bardzo utrudniło pracę. W końcu po dwóch latach pracy udało mi się ukończyć moje dzieło. Maszynę nazwałem FX12. Postanowiłem wykonać próby działania robota zanim poinformuję innych. Wszędzie porozrzucałem śmieci i włączyłem maszynę. FX12 od razu zaczął zbierać odpadki i produkował części zamienne do innych maszyn. Kilka dni później pokazałem prezydentowi mojego FX12. Prezydent był zdumiony. Bardzo spodobała mu się maszyna i nakazał swoim inżynierom zrobić więcej takich urządzeń, a ja zostałem hojnie wynagrodzony.

[Karol Kraśniewski, VI a]

 

 

Jestem Leonix

Jestem Leonix, mieszkam w wynajętym mieszkaniu w centrum miasta. Konstruuję różne maszyny ułatwiające życie.  Dzisiaj rano obudziłem się z myślą, że nie mam co zjeść na śniadanie, a nie chciało mi się wychodzić do sklepu. Przez dłuższą chwilę myślałem nad maszyną spełniającą wszystkie moje zachcianki i postanowiłem ją zbudować. Nie tracąc czasu od razu wziąłem się do roboty, jednak szybko zorientowałem się, że brakuje mi wielu części i narzędzi. Od razu udałem się do najbliższego sklepu z narzędziami i kupiłem to co było mi potrzebne. Praca była mozolna i wymagała dużej dokładności, lecz po dwóch tygodniach skończyłem swoją maszynę. Pomyślałem, że przydałoby się, aby jakoś wyglądała. W tym samym momencie przypomniałem sobie o znajomym, który ma warsztat i dużo niepotrzebnej blachy. Pojechałem do niego i razem zbudowaliśmy obudowę do mojego nowego wynalazku. Pod koniec dnia byłem tak zmęczony ciągłym spawaniem, że od razu położyłem się do łóżka i zasnąłem. Przez kilka następnych  dni udoskonalałem swoja maszynę, aby była łatwa w użyciu i testowałem ją. Podczas ostatnich poprawek przyszły do mnie listy z rachunkami, wtedy zorientowałem się że wszystkie swoje pieniądze wydałem na tworzenie mojej maszyny i nie mam czym zapłacić. Poszedłem do sąsiada, od którego wynajmowałem mieszkanie, lecz nie było go w domu, więc zostawiłem karteczkę z informacją, że chciałbym się z nim spotkać pod drzwiami i wróciłem do domu. Tego samego dnia pod wieczór odwiedził mnie ten sąsiad, u którego zostawiłem karteczkę. Prosiłem go, aby zapłacił za mnie te rachunki, a ja oddałbym mu pieniądze za miesiąc, niestety nie zgadzał się. Wychodząc zobaczył mój wynalazek i zaczął wypytywać mnie, co to jest i do czego służy. Wszystko mu wyjaśniłem . Wtedy zaproponował, abym mu pożyczył na miesiąc tę maszynę, a on zapłaci za mnie  rachunki.  Zgodziłem się. Kilka dni minęło spokojnie, lecz 27 listopada w mieście zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Sklepy były masowo okradane, a sprawcy nie zostawiali żadnych śladów, ciągle słychać było o pobiciach i napadach.

Dwa dni potem minął termin umowy między mną a sąsiadem i udałem się do jego mieszkania. Gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem coś nieprawdopodobnego. Mieszkanie było przepełnione pieniędzmi i innymi drogocennymi przedmiotami. Szybko uświadomiłem sobie, że to mój sąsiad przy pomocy maszyny  popełniał te zbrodnie. Na początku byłem oszołomiony, lecz ogarnąłem swoje myśli i zacząłem działać. Chwyciłem maszynę, pobiegłem do domu i zadzwoniłem na policję. Pół godziny potem sąsiad był aresztowany, a wszystkie skradzione rzeczy zabezpieczone. Uświadomiłem sobie, że nikt nie powinien posiadać takiej maszyny, bo jest to za duża odpowiedzialność jak dla jednej osoby. Zniszczyłem moje dzieło i zacząłem żyć jak normalny człowiek.

[Antek Kryński, VI a]

 

 

Maszyna Kozidrozda

Genialny konstruktor Kozidrozd pewnego dnia zachorował na kraba. Postanowił wynaleźć maszynę, która go uleczy. Stworzył więc mechaniczną bakterię, która wysysała wszystkie choroby. Wynalazek działał doskonale.

Wydawało się, że to maszyna idealna; choroby przestały nękać mieszkańców planety. Niestety pewnego dnia bakteria miała ich już w sobie za dużo i pękła, cała zaraza wydostała się na zewnątrz.

Wszystko połączyło się w jedną chorobę-homara, którym wszyscy się zarazili. Bohaterski brat-bliźniak Kozidrozda-Kozibrod postanowił schwytać homara i żeby nikogo już nie zaraził - zjeść go.

Niestety taka dawka homara była dla niego śmiertelna i umarł.

Kozidrozd po utracie brata zrozumiał, że choroby są nieodłączoną częścią wszechświata.

 

[Julia Różycka, Ilona Bielicka, Iza Długołęcka i Klaudia Chmielewska, VI b]

 

 

Maszyna Wielofunkcyjna

Pewnego ciepłego popołudnia profesor Dobrzyk siedział w swojej pracowni wymyślając nową maszynę. Niestety nic mu nie przychodziło do głowy, gdy nagle wpadł na pomysł by zebrać wszystkie części z robotów i poskładać je w jedną całość. Na kartce napisał cechy robota. W pierwszym punkcie napisał, że maszyna powinna sprzątać, gotować, pomagać w nauce i wyprowadzać psa na spacer, w drugim punkcie były cechy charakteru. Niestrudzony konstruktor wziął sie do roboty. Połączył ze sobą części robotów i dodał do tego cechy charakteru. Powstała wielka, ale bystra maszyna, która przypominała wyglądem kobietę. Była cierpliwa, miła, tolerancyjna i lubiła dzieci. Jednak, gdy stanęła oko w oko z prawdziwym dzieckiem straciła cierpliwość. Podniosła wielką metalową rękę i dała dziecku klapsa. Profesor widząc to zdarzenie natychmiast wyłączył i rozmontował maszynę.

Teraz leży w kartonie na strychu, a konstruktor znalazł nową pasję i poświecił jej życie.

 

[Ola Wolniewicz, Karolina Smolarczyk, Beata Wład i Natalia Czekała  VI b]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

To tylko wyobraźnia?

niedziela, 01 marca 2009 12:16

 

Przedstawiam bajki i baśnie „O złotym jeżu i sowie" (na podstawie wierszy Ewy Szelburg-Zarębiny „Złoty jeż" i Anny Achmatowej „Kocie, nie idź"). Jeśli macie młodsze rodzeństwo, poproście je o opinie. Małe dzieci to najlepsi eksperci. Polonistka na marginesie dopowie, że wyobraźni i talentu Wam nie brakuje.

------------------

 

Złoty jeż i sowa

Wyobraźnia, wyobraźnią

Jednak ona może napawać cię bojaźnią.

W nocy płata różne figle,

I czy nawet wiesz, czy nie,

Ona straszyć może cię.

Z przedmiotów robi potwory,

A takie potwory to nocne zmory.

Ale, nie bój się ich, wiesz,

Bo to niby taki zwierz, taki sam jak złoty jeż,

Albo dziwna, straszna sowa

Przed, którą strach się nie uchowa.

Lecz przy łóżku stoi wróżka,

Która szepcze ci do uszka:

- Gdy nocne zmory męczą cię powiedz im

Po prostu NIE!

Albo lepiej: obudź się...

[Karolina Adamczyk, VI a]

 

Bajka o jeżu i mądrej sowie

Żył raz pod jabłonią na skraju lasu bardzo samolubny jeż. Uważał drzewo za swoją własność i gdy tylko ktoś się zbliżał, fukał i szeleścił liśćmi. Ludzie nie widzieli go, słyszeli tylko dziwne odgłosy i uciekali. Wkrótce wieść, że pod tym drzewem mieszka jakiś zły skrzat, rozniosła się po wiosce i w końcu nikt nie zbliżał się do jabłoni. Jeżyk był szczęśliwy, bo miał całą jabłoń i wszystkie jabłka tylko dla siebie. Po pewnym czasie drzewo zaczęło chorować. Jeż bardzo się zmartwił, ale nie wiedział, czemu tak się dzieje. Wtedy przyleciała jego przyjaciółka sowa. Wyjaśniła mu, że w drzewie zagnieździły się szkodniki, bo nie pozwalał ludziom dbać o swoją ukochaną jabłonkę. On od tego czasu stał się miły dla wszystkich. Ludzie z powrotem opiekowali się drzewem i już wszyscy żyli w zgodzie.

[Julia Różycka, VI b]

 

Bajka o jeżu i sowie

Dawno, dawno temu, za górami, za rzekami, w dalekim królestwie, mieszkał książę, bogaty i samolubny. Pewnego razu zaplanował sobie, że wyjedzie do złocistej puszczy, by upolować magiczną sowę. W puszczy, szukał i szukał, ale znaleźć nie mógł. W pewnym momencie zauważył, że w jednym z drzew coś się poruszyło. Tak to była sowa. Spała, więc książę postanowił upolować łatwy łup. Naciągnął łuk, strzelił. W tym samym momencie rozbłysło światło i książę zamienił się w złotego jeża. Ptak wzleciał w powietrze i oznajmił: "Za twój haniebny czyn, zostajesz zamieniony w jeża, który będzie pilnował, żeby nikt inny nie popełnił tego samego błędu co ty!"

[Klaudia Chmielewska, VI b]

 

Złoty jeż i sowa w poszukiwaniu jabłonki

Był ciepły, wiosenny poranek. Jak zwykle o tej porze sowa odwiedza jeża w jego domku. Gdy dotarła na miejsce nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. W jego domku zawsze było mnóstwo jabłek, a teraz było zupełnie pusto. Jedynie na środku pokoju była sterta liści, na których leżał jeż, ale nie wyglądał dobrze. Nie był już złoty jak dawniej, tylko szary. Sowa podeszła do niego i spytała co się stało. Jeż odpowiedział, że zabrakło mu jabłek, bez których nie uda mu się przeżyć, bo stracił swój złoty kolor. Jedynym ratunkiem jest odnalezienie jabłonki, która znajduje się na skraju lasu w jaskini. Sowa postanowiła mu pomóc i po krótkiej chwili już wychodzili z domku jeża. Szli przez las ponad dwie godziny, gdy nagle przed oczami pokazała im się jaskinia. Bez wahania weszli do niej i po 10 minutach dotarli na miejsce. Zobaczyli wielką jabłonkę. Jeż podszedł do niej, zerwał jabłko i zjadł. Po chwili odzyskał swój złoty kolor i wszystko skończyło się dobrze. Nie musiał już martwić się o swoje życie.

[Kamila Ziółkowska, VI a]

 

Złoty jeż i sowa

Dawno temu, żył chciwy królewicz, który uważał, że wszystko należy do niego. Pewnego razu wybrał się do sadu czarodzieja. Spostrzegł piękne, krwistoczerwone jabłko, przy którym siedziała sowa. Królewicz z chęcią zerwania owocu stanął na doniczce, aby dostać do wysoko położonej gałęzi. Gdy już miał zatopić zęby w czerwieni usłyszał donośny głos, który wydobywał się z rośliny.

- Królewiczu młody, zasmuciłeś mnie wielce! Nauczę Cię, że nie wszystko należny do Ciebie! Zmienię Cię w jeża, skoro tak lubisz jabłka! - po tych słowach królewicz zaczął stopniowo zmniejszać się. Na plecach wyrosły mu kolce, a nos zrobił się czarny. W końcu padł na 4 łapy i zaczął cicho płakać.

- Nie bój się, pomogę Ci! - ozwała się sowa.

I tak do dziś, sowa wraz z jeżem próbują złamać okrutny czar.

[Ania Kopik, VI a]

 

Złoty jeż i sowa

Drogie dzieci czy wy o tym wiecie,

że sowę i jeża znajdziecie razem w lesie?

Sowa obok jeża,

jeż obok sowy i razem remontują swój domek nowy.

A mieszkają oni w takiej oto dziupli,

na skraju lasu ona leży i oboje są ze złota,

a jeśli nikt mi nie wierzy,

niech idzie i zobaczy,

ale jeśli ich dotkniecie,

w złoto zmienić się możecie.

[Ilona Bielicka, VI b]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  55 233  

O mnie

Dorota Rawska
nauczycielka języka polskiego w Szkole Podstawowej nr 307 im. Króla Jana III Sobieskiego w Warszawie

O moim bloogu

Znaleźć tu można fragmenty lekcji, opis wspólnych wyjść, ciekawych inicjatyw, zdjęcia z konkursów i dużo więcej...

Statystyki

Odwiedziny: 55233
Bloog istnieje od: 3182 dni

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl